O liturgii i niebie

Są tacy, którzy mówią, że spory o przestrzeganie przepisów liturgicznych, o poprawność i piękno liturgii to w gruncie rzeczy zajmowanie się sprawami drugorzędnymi. Zapewne tak bywa. Ale pewien znajomy, który z Kościołem jest na bakier, a który z racji obowiązków służbowych trafił na mszę w katedrze poznańskiej z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski, opowiadał mi, jak wielkie wrażenie (miał tzw. ciary, mówiąc młodzieżowo) wywarła na nim właśnie sama liturgia, na dodatek z elementami łaciny, i świetna oprawa muzyczna.

Tocząc więc spory o kształt liturgii, trzeba brać pod uwagę również to, że do kościołów z różnych powodów przychodzą różni ludzie. Do kościoła może wejść każdy i nikt nie sprawdza jego biletu wstępu, jak to jest podczas wielkich imprez typu „Jezus na stadionie”. Czy nie jest więc istotne, z jakimi wrażeniami z niego wyjdzie? Nie jest to też bez znaczenia teologicznego, bo przecież liturgia to niebo na ziemi. Co więc mówimy o tym niebie naszymi mszami, tak często jakby odprawianymi „za karę”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *