Metoda walki Orygenesa z Celsusem / cz.II/

Rzetelność dyskusji.

Nasuwa się pytanie, czy Orygenes nie kieruje się czasem zasadą, że cel uświęca środki i nie stosuje jej w zwalczaniu zarzutów drugiej strony. Nie ma w jego dziele „Przeciw Celsusowi” takich wypowiedzi, które wskazywałyby na to, że celowo wypacza myśl przeciwnika, lub nadaje jej zmieniony sens. Jest faktem, że Orygenes cytuje dosłownie nie wszystkie wywody Celsusa. Cześć ich / stosunkowo niewielką/ przytacza mniej lub bardziej dosłownie. Streszczenia te są jednak podyktowane formalną stroną dzieła, np. pospiechem charakterystycznym dla stylu pracy Aleksandryjczyka, bądź względem na kompozycyjne wymogi.

Gdy autor dostrzega u przeciwnika zarzut, na który już wcześniej dał wyczerpującą odpowiedź, najczęściej nie zatrzymuje się nad nim dłużej. Np. „ W tym miejscu Celsus uważa za myśl zupełnie oryginalną swój pogląd, który już wielokrotnie powtarzał, że mianowicie my poszukujemy naiwnej wiary. Za odpowiedź niech wystarczą te argumenty, które wyżej przedstawiliśmy” / tamże, VI,7 s. 69/. Opisując wywód autora „Słowa prawdy”, zachowuje zawsze jego zasadniczą myśl. „Pragnie następnie wywolać Celsus pogardę wobec tego, co nasi mędrcy napisali na temat królestwa bożego, nie cytuje jednak z tych pism ani jednego słowa, sądząc może, iż nie ma w nich nic godnego uwagi, a może dlatego, że ich wcale nie czytał. Wszelako z listów Platona oraz z ”Fajdrosa” przytacza wiele zdań, niby sformułowanych pod natchnieniem bożym, tak jakby nasze pisma nie miały w sobie znamion łaski bożej / tamże, VI,17 s. 80/. Po tej uwadze przytacza teksy z Pisma św., które, jego zdaniem, Celsus powinien był zacytować i dopiero wtedy porównuje je z przytoczonym przez Celsusem ustępem z Platona.

Można przytoczyć więcej przykładów podobnych skrótów dokonanych przez Aleksandryjczyka . Wszystkie one jednak nie są nieuczciwymi i zaplanowanymi chwytami i nie przedstawiają w krzywym zwierciadle zarzutów przeciwnika, a tym samym nie wprowadzają w błąd czytelnika, ani pogańskiego ani chrześcijańskiego.

Czy Orygenes nie pominął jakichś zarzutów przeciwnika? Kilkakrotnie wyraźnie stwierdza, że przytacza wszystkie argumenty drugiej strony, jak np. w księdze V: „Dla obalenia tych argumentów mogłoby wystarczyć to, co już powiedzieliśmy o naszym Zbawicielu Jezusie Chrystusie odpowiadając na oszczerstwa Celsusa; aby się jednak nie wydawało, że świadomie pomijamy choćby jedno słowo Celsusa, jakbyśmy nie mieli na nie odpowiedzi, wedle swych sił wyłożymy pokrótce naszą naukę, chociaż musimy się powtarzać” / V, 35 s.35/. Tymczasem w księdze II znajduje się takie zdanie: „ Ponieważ wymyślony przez Celsusa Żyd, który przemawiał zgodnie z Prawem, kończy w tym miejscu swą wypowiedź, dorzucając jeszcze kilka uwag niegodnych wzmianki, również ja zakończę tu drugą księgę mej odpowiedzi, skierowanej przeciwko księdze Celsusa” / II,79 s.210/. Jest to jedyne miejsce na osiem ksiąg dzieła, gdzie Orygenes stwierdza, że pominął jakieś mało istotne uwagi swego partnera dyskusji. Trudno przypuścić, żeby w tym konkretnym przypadku nie potrafił wybrnąć z postawionego przez Celsusa problemu, skoro wielokrotnie odpierał nawet najcięższe zarzuty. Prawdopodobnie te „uwagi niegodne wzmianki” pominął z racji na ich obiektywną małą doniosłość.

Orygenes przyznaje czasem rację Celsusowi, a nawet pochwala jakąś jego wypowiedź. „Chwali Celsus tych, którzy maja nadzieję, że osiągnie życie wieczne i z Bogiem przebywać będzie dusza i rozum, albo to co sami nazywają duchową istotą człowieka, duchem rozumnym i błogosławionym, czy żywą duszę; dorzuca też słuszny pogląd, że szczęścia doznają ludzie żyjący sprawiedliwie, niesprawiedliwi dotknięci zostaną wiekuistym nieszczęściem”. Przede wszystkim podoba mu się podsumowanie tych rozważań Celsusa: ” Nikt nie powinien odrzucać tej nauki” / VIII,51 s. 249/. Aleksandryjczyk zaraz jednak dodaje, że fundamentem wiary chrześcijańskiej jest Chrystus, którego chrześcijanie wbrew życzeniom Celsusa wyrzec się nie mogą.

Kolejne pytanie, jakie się się rodzi wobec metody Orygenesa, dotyczy jego uczciwości wobec omawianych problemów. Czy np. nie odbiega umyślnie od tematu i wdaje się w wywody nie mające związku z istotą sporu? Może przeprowadza zbędne analizy interpretacyjne i stara się zgubić zarzut w gąszczu komplikacji, aby skierować uwagę odbiorców na to, w czym czuje się pewnie?
Jednak taka ocena metody Orygenesa nie odpowiada prawdzie. Aleksandryjczyka nazywano „ Żelaznym” nie tylko z uwagi na cechy jego charakteru, ale także ze względu na logikę myślenia. Jak wspomniano wyżej, odpowiedzi Orygenesa pozostają w ścisłej zależności od wagi postawionego problemu. Gdy zarzuty maja podstawowe znaczenie i są trudne do obalenia, autor analizuje je szczegółowo i z całą powagą. Nie bagatelizuje ich ani nie pomniejsza. Daleki także jest od świadomego ich zaciemniania poprzez tworzenie klimatu niejasności i zamętu. Bezpodstawne byloby twierdzenie, że stara się zgubić istotę oskarżenia w lawinie słów i niepotrzebnych roztrząsań. Wręcz przeciwnie, Orygenes stara się zrozumieć treść postawionego zarzutu, ustalić jego istotę, wykluczyć wieloznaczność wyrazów. Obce jest mu stosowanie takich chwytów, które pozwoliłyby uchylić się od odpowiedzi i przerzucić dyskusję na teren dla siebie korzystniejszy.

Szacunek dla osoby przeciwnika.

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia, czy Celsus w polemice z Celsusem nie nadużywa środków natury emocjonalnej. Sama obecność takich środków we wszelkiego rodzaju dyskusjach i sporach jest czymś naturalnym, chodzi jednak o zakres i sposób ich używania. Należałoby zatem scharakteryzować postawę Orygenesa wobec osoby Celsusa. Jest faktem, że Orygenes nie ogranicza się wyłącznie do badania treści jego zarzutów, ale stara się także wniknąć w intencje, jakimi kieruje się przeciwnik. Przy tym pobieżna lektura książki „ Przeciw Celsusowi” może wywołać wrażenie, że autor wyszydza czasem sprawność myślową przeciwnika, a nawet przypisuje mu złe i dyskwalifikujące motywy. Czy rzeczywiście jest tak, że w ferworze walki już nie treść tego, co głosi Celsus, ale także jego osoba staje się przedmiotem oskarżeń Orygenesa? Może wytacza je nie dlatego, że są prawdziwe, ale bez względu na ich słuszność w celu zohydzenia przeciwnika?

Orygenes rzeczywiście daje się ponieść, zresztą bardzo rzadko, emocjom, lecz nigdy nie sięga po argument, że skoro przeciwnik jest głupim lub podłym człowiekiem, to jego twierdzenia są fałszywe. W uniesieniu polemicznym wypowiada się niekiedy w sposób ironizujący i sarkastyczny, ale wtedy gdy ma ku temu dobrze uzasadnione podstawy. Wyprowadzony z równowagi np. twierdzeniem Celsusa, że ten „ wie wszystko” o chrześcijanach i ich nauce, tak się wyraża: „Powiem mu, że to jego jest szczytem pychy. Gdyby czytał pisma proroków, pełne zagadek i zwrotów niejasnych dla szerokiego ogółu, gdyby zapoznał się z ewangelicznymi przypowieściami, prawem i historią żydowską oraz nauką apostołów i zechciał roztropnie dotrzeć do sedna sprawy, nie ośmieliłby się powiedzieć, że . Przecież nawet ja, który poświęcam caly swój czas na badanie tych zagadnień nie powiem, że wiem wszystko, bo kocham prawdę. Nikt z nas nie powie, że zna całokształt poglądów Epikura i nie ośmieli się chełpić że pojmuje cały system filozofii Platona, skoro nawet jego komentatorzy nie zgadzają się ze sobą” / I,12 s.62/.

Innym razem, gdy Celsus plącze i miesza naukę Marcjona z nauką Kościoła po to, by obydwie wyszydzić, otrzymuje żartobliwe takie upomnienie: „Odpowiemy na to jego własnymi słowami: , jakie Celsus opowiada w książce, której nadał tytuł „Słowo prawdy”? Gdy bowiem wypadało rozprawiać poważnie, Celsus lekceważąc fakty kpi i żartuje, jak gdyby pisał mimy i komedie; nie widzi, że taki sposób prowadzenia dyskusji nie zgadza się z celem pisarza, który chce, byśmy porzuciwszy naukę chrześcijańską poszli za jego naukami. Gdyby mówił poważnie, może by zawarł w swych wywodach choć jakiś pozór prawdopobieństwa. Skoro jednak kpi, szydzi i błaznuje, stwierdzamy, że stroi żarty z powodu niedostatku poważnych argumentów, których istotnie nie miał” / VI,74 s.137/.

Orygenes chce traktować poważnie przeciwnika i oczekuje od niego rzeczowej dyskusji. Nie stosuje chwytów określanych jako „argumentum ad personam”. Owszem, zdarzają się w jego wypowiedziach pewne dosadne określenia. Mają one czasem charakter żartobliwy, np. gdy mówi : „Kłóci się dalej z nami Celsus niczym stara baba” / VIII,41, s.240/. Albo: „ Celsus postępuje podobnie jak przekupki, które na ulicy obrzucają się obelgami”/ III,52 s.253/. Te negatywne oceny zawsze jednak pozostają w ścisłym związku ze sprawą, której Orygenes broni, a nigdy nie mają za przedmiot jedynie osoby Celsusa.

W świetle dokonanej analizy sposobu obrony, jaką przeprowadził Orygenes wobec zarzutów Celsusa, można powiedzieć, że nie była to tylko zwykła odpowiedź na jego ataki. Był to typowy spór, charakterystyczny dla religijnych kontrowersji okresu wczesnochrześcijańskiego. Dzieło Orygenesa świadczy o rzetelności sposobu walki chrześcijan z oskarżeniami Żydów i chrześcijan.

Wszystkie zarzuty, zebrane przez Celsusa z zamiarem obrócenia ich przeciw Kościołowi, dają się sprowadzić do tego, że chrześcijanie w głoszeniu Ewangelii kierują się jedynie naiwną wiarą z pominięciem drogi rozumowej. Orygenes stwierdza, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy przyjęciem chrystianizmu na podstawie rozumu a oparciem się tylko o wiarę. Ten drugi sposób jest powszechniejszy dlatego, że nie wszyscy ludzie mogą poświęcić się specjalnym studiom. Aleksandryjczyk jest jednak zdania, że nauka chrześcijańska może i powinna być przyjmowana w sposób rozumny. Sam Orygenes położył fundamenty pod historyczno krytyczną metodę uzasadniania nadprzyrodzonego charakteru chrześcijaństwa.
W szczególności z wypowiedzi autora dzieła „Przeciw Celsusowi” nasuwają się następujące wnioski.

1. U podstaw refleksji Orygenesa nad przekazami pierwotnego Kościoła leżą jakby dwie formuły logiczne, wyrażające się w odmiennym sposobie uzasadniania, przy czym oba te sposoby wzajemnie się uzupełniają i warunkują.

2. Argumentację pierwszego typu można sprowadzić do dwóch etapów poznawania. Najpierw z pozycji historyka Orygenes rozważa i wysoko ocenia kwalifikacje moralne ewangelistów, a także szuka bezpośrednio w Piśmie św. bezpośrednich dowodów potwierdzających historyczność Ewangelii. Następnie w oparciu o stwierdzoną wiarygodność tych źródeł wykazuje, że Jezus rzeczywiście podawał się za Syna Bożego. Roszczenia te potwierdził wypełnieniem proroctw starotestamentowych oraz nauką i cudami, a zwłaszcza zmartwychwstaniem. Orygenes wskazuje przy tym na fakt pustego grobu, a także na to, że Jezus zmartwychwstały jadł i pił z uczniami. Pozwala mu to uchylić zarzuty przeciwnika, twierdzącego, że wszystko to było oszustwem, omyłką, mitem lub halucynacją.

3. Argumentacja drugiego typu ma swoje źródło w spostrzeżeniu , że przy pomocy jedynie czystej historii nie można niepodważalnie dowieść oczywistości faktu zmartwychwstania Chrystusa czy prawdziwości jego roszczeń. Z relacji ewangelistów wynika, że rozpoznanie boskości i zmartwychwstania Jezusa było szczególnym faktem historycznym. Apostołowie nie wskazywali na wydarzenia popaschalne jako dowody, które narzucają się zmysłom w sposób oczywisty. Czując się autorytatywnymi przekazicielami nauki Jezusa podawali prawdy wiary im objawione jako godne przyjęcia choćby dlatego, że według praw psychologicznych nie mogły zostać wymyślone. Orygenes podaje szereg racji natury psychologicznej, egzystencjalnej, a nawet socjologicznej, które przynajmniej uprawdopodobniają nadprzyrodzony charakter chrystianizmu i czynią go godnym wiary. Potrzeba jednak przezwyciężenia oporów woli, aby przyjrzeć się jego nauce oraz odkryć jej niezwykłą moc i prawdziwość.

4. Odpowiadając na zarzuty Celsusa Aleksandryjczyk nie ogranicza się tylko do wymienionych znaków wiarygodności chrześcijaństwa. Uzupełnia je argumentami wziętymi z żywego i aktualnego faktu Kościoła.

5.Metodę Orygenesa cechuje rzetelność dyskusji. Autor apologii nie kieruje się zasadą, że cel uświęca środki. Prowadzi spór z Celsusem „ suaviter In modo, fortiter In re”, przy czym obiektywnie przedstawiając zarzuty przeciwnika nie wprowadza w błąd „odbiorcy”, ani pogańskiego ani chrześcijańskiego.

Myśliciel ten jest niewątpliwie jednym z największych geniuszów Kościoła. W dwieście lat po Chrystusie, a na dwieście lat przed Augustynem nadał kształt chrześcijańskiej teologii. Ze względu na głębię i bogactwo jego myśli nie jest łatwo ogarnąć ją całościowo. Odsłania się ona , albo raczej pozwala się ona pojąć powoli, stopniowo, pozostawiając jednak wciąż uczucie, że jeszcze nie została wyczerpana.

/ Przedstawiono w pięciu częściach obszerne fragmenty pracy magisterskiej przygotowanej na seminarium apologetycznym pod kierunkiem ks. prof. dr.hab. Tadeusza Gogolewskiego w 1983/. roku/.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *