Emmanuel Carrère jako badacz początków chrześcijaństwa

„Pisałem obciążony tym, czym jestem: inteligentnym, człowiekiem bogatym, ze szczytów hierarchii: tyle ułomności dla kogoś, kto chce wejść do Królestwa. Mimo wszystko próbowałem. A w chwili, gdy się z tą książką rozstaję, zadaję sobie pytanie, czy sprzeniewierza się ona młodemu człowiekowi, którym kiedyś byłem, i Panu, w którego on wierzył, czy też, na swój sposób, pozostaje im wierna.
Nie wiem.”

Emmanuel Carrere, „Królestwo”

„Królestwo” to książka dla wierzących i niewierzących. Mimo ryby na okładce będącej symbolem chrześcijaństwa francuski pisarz stworzył pozycję, która zafascynuje każdego. Swoją erudycyjnością i przenikliwością. Emmanuel Carrere nie tylko zabiera czytelników w podróż po początkach chrześcijaństwa, ale także ujawnia kulisy swojej drogi duchowej, której pokonanie miało bez wątpienia wpływ na historię powstania tej pozycji. Carrere niejednokrotnie zaczynał i przestawał wierzyć. „Królestwo” powstaje w czasie, kiedy on sam znajduje się na rozdrożu, ale daleko mu do uczęszczania co dzień do kościoła. Myślę, że cytat przeze mnie zaprezentowany mówi o autorze może nie wszystko, ale bez wątpienia bardzo wiele.

„Królestwo” to pozycja, która została uznana za najlepszą książkę we Francji, w 2014 roku. Polscy czytelnicy mogli poznać twórczość francuskiego autora już wcześniej przy okazji takich publikacji jak „Powieść rosyjska”, „Limanowa” czy „Wąsy”. Tym, co uderza już od samego początku w jego publikacjach, to niesamowita erudycja i szczerość, która zaskoczyła mnie ze względu na temat tej pozycji. Oczekiwałam przedstawienia w ciekawej formie suchych faktów historycznych, a dodatkowo otrzymałam ciekawy portret autora… To było bez wątpienia inspirujące doświadczenie.

Pierwsze sto stron tej publikacji (powieści?) to wspomnienia autora dotyczące jego samego i jego drogi duchowej. Czytelnik ma okazję dowiedzieć się co nieco na temat jego rodziny, ale przede wszystkim na temat jego wiary i tego, jak ewaluowała. Autor nie kryje, że zmagał się z depresją, usilnie poszukiwał sensu życia. Odkrywa przed czytelnikami rąbek swojego życia, pokazuje przemianę, jaką przeszedł, i nie wstydzi się tego, że obecnie jest osobą niewierzącą, ale cały czas poszukującą. Czego? Prawdy? Zrozumienia? Poczucia bezpieczeństwa? Emmanuel Carrere to twórca w stu procentach świecki, a przy tym niewierzący… to czynniki determinujące fakt, że „Królestwo” to książka dla ludzi wierzących i niewierzących. I dla tych, i dla tych może okazać się powieścią fascynującą, bo pokazującą w sposób bardzo ludzki początki tego, co pociągnęło za sobą tysiące ludzi. Początki chrześcijaństwa.

Carrere nie ukrywa, że pragnie napisać książkę, która odniesie niebywały sukces… Chce się w ten sposób trochę dowartościować i bez wątpienia połechtać swoją próżność. Był niewierzący, a potem wierzący w stopniu ogromnym… ciągłe analizowanie Pisma Świętego, codzienny udział we mszy. To jednak w końcu minęło, a on sam zaczął zastanawiać się nad fenomenem tego, że nie wierzymy w to, że po pocałowaniu żaby przez księżniczkę żaba zamienia się w przystojnego księcia, nie wierzymy w bogów greckich, a wierzymy, że tysiące lat temu żył Chrystus, Mesjasz, który nie dość, że przyszedł na świat z Maryi Dziewicy i umarł na krzyżu… to jeszcze zmartwychwstał. A jeśli spojrzeć na to z dużym dystansem (po odsunięciu swojej wiary), to brzmi to jak obłęd.

Emmanuel Carrere w swojej książce oprócz podróży po swojej historii – tak ją nazwijmy – religijnej odbywa podróż po historii początków chrześcijaństwa. Robi to jednak w sposób nietuzinkowy, który bardzo mnie zaskoczył. W swoim „śledztwie” nie opiera się jedynie na suchych faktach, ale zastanawia się, jak mogły przebiegać rozmowy, wystąpienia św. Pawła, jak doszło do poznania niektórych bohaterów itp. Należy pamiętać, że Pismo Święte, a nawet dowody świeckie mówiące o rozwijaniu się chrześcijaństwa nie ujawniają nam wszystkiego. Carrere przeprowadza coś na kształt rekonstrukcji wydarzeń, aby odkryć, jak wyglądał prawdziwy rozkwit chrześcijaństwa… i co takiego odróżniało ten sposób życia, religię od innych. Odróżniało na tyle, że to właśnie za nią podążyły tysiące.

Autor „Wąsów” w swojej książce wykazuje się niesamowitą znajomością tematu, ale także odniesień kulturalnych. Znaleźć więc w niej można odniesienia do Dicka, Sienkiewicza, Salingera, Nietzchego i wielu innych postaci, które zapisały się w historii literatury, a co za tym idzie, kulturze.  „Królestwo” to powieść, którą czyta się jak dobrą powieść – to dosyć luźne przemyślenia i refleksje autora na temat chrześcijaństwa i jego prekursorów czy też opiekunów takich jak Paweł z Tarsu czy Łukasz Ewangelista. Carrere to erudyta, a przez to czytanie jego książki było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Mimo tej erudycji to książka także dla „laików” w kwestii historii chrześcijaństwa.

„Królestwo” oprócz tego, że jest książką niezwykle interesującą, w której widać ogromny poziom erudycji autora, jest pozycją, która wciąga i fascynuje. Przedstawia fakty z historii chrześcijaństwa ogólnie znane, ale także wchodzi głębiej w tajemnice jego początków. Carrere mimo ogromnej klasy, z jaką to robi, pisze niesamowicie lekko i przystępnie. „Królestwo” po prostu dobrze się czyta. Chrześcijaństwo intryguje francuskiego pisarza, ale przez to, że jest niewierzący, „Królestwo” nie jest powieścią przesiąknięta ideologią, ale historią ideologii. To rewelacyjna książka o początkach chrześcijaństwa, która przypadnie do gustu wierzącym, jak i niewierzącym. To pozycja wielopłaszczyznowa, która pokazuje, że kwintesencją dobrej, mądrej literatury nie musi być książka napisana kilkadziesiąt lat temu ani powieść napisana ciężkim językiem. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej publikacji, tym bardziej że choć ma ponad 500 stron, jej czytanie poszło mi błyskawicznie… Reasumując: „Królestwo” czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, ale to pozycja niesamowicie wartościowa, w której Carrere odkrywa co nieco prawdy o sobie, ale przede wszystkim wykazuje się ogromną erudycją, inteligencją i ciętością języka.

Carrere_Krolestwo_m Emmanuel Carrère, „Królestwo”, Kraków 2016, 536 stron

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *